Najdoskonalsza droga, Hymn o miłości, Pierwszy list św. Pawła do Koryntian, Pokażę wam teraz drogę, która przewyższa wszystkie inne:
Święta Miłości. Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe! Dla ciebie zjadłe smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta nie zelżywe! Kształcisz kalectwo przez chwalebne blizny, Gniezdzisz w umyśle rozkoszy prawdziwe! Byle cię można wspomódz, byle wspierać, Nie żal żyć w nędzy, nie żal i umierać!
Publicznie, po raz pierwszy, tekst „Hymnu do miłości Ojczyzny”, odczytał biskup Ignacy Krasicki w czasie jednego z „obiadów czwartkowych” u króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Legenda głosi, że inspiracją był tragiczny wypadek, który spowodował woźnica biskupa w czasie jazdy na spotkanie z królem.
Miłości. Życie jest żądzą, a tyś z żądz największą. Prócz samej żądzy życia; duszą duszy I sercem serca życia tyś jest Miłości. Jeśli najwyższem szczęściem zapomnienie, Bezwiedza i niepamięć własnego istnienia; Toś ty jest szczęściem szczęścia, ty co dajesz Omdlenie duszy i omdlenie zmysłom,
Ignacy Krasicki Hymn do miłości ojczyzny. Hymn do miłości ojczyzny. Ojczyzna, Miłość, Patriota, Trucizna, Cierpienie, Poświęcenie, Śmierć Święta miłości kochanej ojczyzny, Czują cię tylko umysły poczciwe [1]! Dla ciebie zjadłe [2] smakują trucizny, Dla ciebie więzy, pęta niezelżywe [3]. 5.
Kazimierz Przerwa-Tetmajer Hymn do miłości. 1. Miłość Tyś jest najwyższą z sił, wszystko ulega tobie, Miłości. Życie jest żądzą, a tyś z żądz największą, Prócz samej żądzy życia; duszą duszy. 5. I sercem serca życia tyś jest, Miłości.
Duchowość. Matka Róża Czacka napisała własną wersję Hymnu o miłości. Niezwykły tekst! Miłość spokojna i uspokajająca. Miłość czynna i nigdy niestrudzona. Miłość odważna i szlachetna. Miłość poświęcająca się i ofiarna. Miłość nie czułostkowa, a głęboka i prawdziwa. Miłość w myślach, słowach i uczynkach….
WVy1i. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wiarę, tak iżbym góry przenosił. A miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą moją majętność, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic mi nie pomoże... nic. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jestes wstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, i choć proroctwa się skończą, i zniknie dar języków, i choć wiedzy już nie stanie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części tylko prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko cząstkowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecinne. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; lecz wtedy leżymy twarzą w twarz: Teraz poznaję częściowo, wtedy będę poznała tak, jak sam zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość - te trzy: największa z nich jest jednak miłość, największa z nich jest jednak miłość... miłość.
Hymn o miłości Pawła z Tarsu (mp3) Adaptacja tekstu na podstawie różnych tłumaczeń NT Gdybym znał języki wszelkie I aniołów poznał mowę, A miłości nie miał w sobie Pustym byłbym miedzi dźwiękiem, Jak cymbały pobrzękiwał I choć proroctw miałbym dary, Tajemnice wszystkie znał, Całą wiedzę, pełnię wiary, Tak, iż góry bym przenosił, Bez miłości byłbym niczym. Gdybym rozdał mienie swoje I na spalenie wystawił ciało, A miłości bym nie miał, Niczego bym nie zyskał. Miłość - Cierpliwa jest, dobra jest, łaskawa jest. Miłość - Nie zazdrości, nie szuka poklasku, Nie unosi się pychą. Dobrych nie narusza obyczajów, Nie szuka swego, Nie unosi się gniewem, Nie pamięta złego. Miłość - Nie cieszy się z niesprawiedliwości, Lecz współweseli się z prawdą. Miłość - Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy , We wszystkim pokłada nadzieję, Wszystko przetrzyma. Miłość - Nigdy się nie kończy. Proroctwa przeminą, języki ustaną, A wiedzy zabraknie. Po części bowiem poznajemy, Po części prorokujemy, A gdy przyjdzie doskonałe - Zniknie to, co częściowe. Gdy byłem dzieckiem Mówiłem jak dziecko, Czułem jak dziecko, Myślałem jak dziecko. Gdy stałem się mężem, Zaniechałem tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle - W zagadce. Wtedy zobaczymy twarzą w twarz. Teraz poznaję po części, Wtedy poznam tak jak zostałem poznany. Tak więc trwają: Wiara, Nadzieja i Miłość, Te trzy, A z nich - największa jest Miłość.
Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki >> Autor Tytuł Hymn I. o miłości „Miłością gorę“ Pochodzenie Święty Franciszek Seraficki w pieśni Redaktor O. Floryan z Haczowa Wydawca OO Kapucyni Data wydania 1901 Druk Nowa Drukarnia Jagiellońska Miejsce wyd. Kraków Tłumacz Lucjan Siemieński Ilustrator Walery Eljasz-Radzikowski Tytuł orygin. In focol’ amor mi mise Źródło Skany na Commons Inne Pobierz jako: Cały zbiórPobierz jako: Indeks stron PIEŚŃ DRUGA. Św. O. Franciszka Hymn o miłości. „In focol’ amor mi mise“ w przekładzie L. Siemieńskiego. Miłością gorę bez miary W miłości wtrącony żary. Mój Oblubieniec młodzieńczy, Mój rozkochany Baranek, Gdy mię pierścionkiem zaręczy, I w ślubny ustroi wianek: Ciężkie okowy mi wkłada, Piersi przebija żelazem — Choć w kęsy serce się pada Kocham i gorę zarazem. Serce spękało w kawałki, Ciało upadło bez siły... Miłością ciśnione strzałki Całego mię zapaliły; To mój kochanek tak strzela, I straszy wojny obrazem: Konam w rozkoszach wesela Kochając, gorę zarazem. Umieram z samej słodkości, Mojej nie dziwcie się śmierci, Cisnął oszczepem miłości, Na wskróś mi serce przewierci. A na oszczepie wsadzone Żelazo sto stóp mające: Przebodło na drugą stronę Serce, miłością płonące. Oszczep się skruszył w mej dłoni, Śmierć widzę na mnie zawziętą — Chwytam tarcz — czy mię zasłoni? Lecz i tę w sztuki pocięto! Czem się od ciosów zastawię Gdy tak naciera zuchwale? W proch starty, upadam prawie Miłością cały się palę. Potem miótł takie pociski, Że się już bronić przestałem, A czując, żem śmierci blizki Na całe gardło krzyczałem: „Zgwałciłeś prawa szrankowe!“ On na to kuszę wojenną wymierzył prosto mi w głowę — Miłością gorę płomienną, Pociski z kuszy miotane, Tysiąco-funtowe bryły, Ołowiem pooblewane, Gradem się na mnie waliły, Tak gęstym, że nadaremnie Chciałem liczyć strzał za strzałem, Z których każdy trafiał we mnie — Cały miłością gorzałem. Nie chybił mnie ani razu, Tak pociski celne były — Padłem podobien do głazu I powstać nie miałem siły. Z pobitem, podartem ciałem Niby leżący na marach, Bez tchu na ziemi leżałem, W miłości gorejąc żarach. Umarły! lecz nie trup jeszcze, Tylko zabity rozkoszą — W tem przejdą ogniste dreszcze Własne mię siły podnoszą. Jużem tak silny, że mogę Na przewodników skinienie, Do nieba puścić się w drogę Miłością wtrącon w płomienie. Do zmysłów wróciwszy potem Bój Chrystusowi wydaję, W zbroi, z nastawionym grotem, Najeżdżałem jego kraje... Spotkanego jakem schwycił Pótym tłoczył mym ciężarem, Pókim zemsty nie nasycił, Miłości palony żarem. Syty tą zemstą i złością Zgodę zawarłem z Kim wieczną — Chrystus mię bowiem miłością Zaraz ukochał serdeczną. Jego miłością szczęśliwy, Widzę w serca zachwyceniach Wizerunek Jego żywy — W miłości gorę płomieniach. Miłością gorę bez miary W miłości wtrącony żary. Zobacz też[edytuj] Walka miłości
To spektakl o Europie, która zwiera szyki. Kolejne narody podnoszą okrzyk: Oddajcie nam nasz kraj! A Polacy gorliwie stają w tym chórze. HYMN DO MIŁOŚCI na orkiestrę, chór pluszaków i innych to spektakl o Europie, która zwiera szyki. Kolejne narody podnoszą okrzyk: Oddajcie nam nasz kraj! A Polacy gorliwie stają w tym chórze. To też spektakl o tym, że każdy naród lubi zapominać. A ludzie-bomby są już tak wkurzeni, że wybuchają. I w ten sposób wszystko się powtarza. Więc specjalnie dla nas chór zaśpiewa Piosenkę o Zapominalskim Narodzie: PRAWDA jest taka, że ten NARÓD pozwolił na to by to się stało. Żeby umarły te niektóre, te wybrane dzieci, choć przecież to nie były jego dzieci, dzieci tego narodu. Ok. Więc w porządku. I w ogóle to nie był TEN kraj tylko TAMTEN: (wysoko i nisko) NIEMCY. I o tym nic nie wiemy. TEGO NIE WIDZIELIŚMY. Pewne fakty zostały dopasowane do potrzeb fabuły. I ponieważ NA WŁASNOŚĆ mamy od niedawna ten kraj i ten naród, więc walczymy, walczymy, żeby to był NASZ kraj, nasza POLSKA, wyłącznie NASZA, NASZA WŁASNA. Więc teraz też nie możemy sobie pozwolić przyjąć tych Uciekających. Ach, nie możemy sobie pozwolić. Mamy dużo miejsca, ale nie wystarczająco dużo. Nic już nie wciśniemy. Kochajmy ich na ich własnej ziemi i w ogóle niech najpierw pomogą ci, co zawinili. A w dodatku wszyscy dostaliby nasze promocje na smartfony i wszystkie przeceny na wyprzedażach. A My Polacy tak mamy… GOŚĆ W DOM – BÓG W DOM … lubimy niskie ceny! HYMN DO MIŁOŚCI zamyka europejski tryptyk reżyserki wokół MATKI COURAGE. Obraz orkiestry grającej w obozach Zagłady i temat Holokaustu staje się dla Górnickiej punktem wyjścia do poruszenia wątków narastających w Europie tendencji nacjonalistycznych i kryzysu migracyjnego. W libretcie do Hymnu… reżyserka demonstruje przemoc języka dzisiejszej polityki: sięga po szerzący się w Internecie język nienawiści, cytuje wypowiedzi fundamentalistycznych bojowników i terrorystów ( 2083. Europejskiej Deklaracji Niepodległości – manifestu Andersa Breivika,przemówienia przywódcy ISIS Abu-Bakra i Ben Ladena) wystąpienia polityków, i zderza je z popowymi piosenkami i frazami patriotycznych pieśni. Wykorzystuje muzyczne i rytualne struktury, przywołuje pieśni narodowe i fragmenty liturgii, żeby zapytać, gdzie prowadzi nas zlepiająca się z nich pieśń. W HYMNIE DO MIŁOŚCI komponuję potworny „Śpiewnik narodowy”. Przywołuję różne wersje hymnu, marsze, patriotyczne, religijne i ludowe pieśni – nasz wspólnotowy repertuar, który tak chętnie miksują dziś narodowi raperzy: OTO DZIŚ DZIEŃ KRWI I CHWAŁY! W tej pracy cały czas towarzyszył mi też obraz obozowej orkiestry, która grała niemiecką klasykę, marsze i szlagiery z przedwojennych operetek. Więźniowie zmuszani byli do zbiorowego śpiewu. Muzyka brała udział w Zagładzie. Śledzę to przymierze pieśni i mordu. Wierzę, że CHÓR jako figura zbiorowości potrafi pokazać, jak działają nieświadome mechanizmy zbiorowe. Jego pieśń ujawnia grozę wspólnoty spojonej miłością do ojczyzny zamieszkiwanej wyłącznie przez Swoich. Ojczyzny-rodziny, której trzeba zapewnić bezpieczeństwo i czystość, to znaczy pozbyć się wszystkich obcych ciał – innych ras, innych wyznań, innych orientacji. Taka miłość jest perwersyjną realizacją przykazania „Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego”! To ona powołuje do działania Czyścicieli/Zbawicieli, którzy walczą o to, byśmy bez przeszkód mogli kochać naszych takich–jak–my braci. „Musicie mnie czcić za moje siedemdziesiąt siedem ofiar – domaga się Anders Breivik – Akcje takie, jak moja, ratują setki tysięcy istnień, które inaczej przepadłyby w czasie nadchodzących wojen domowych. Robię porządek ze światem. Przychodzę, żeby leczyć”. Breivik z uśmiechem powtarza, że jest całkowicie zdrowy, o czym świadczy cała historia naszej cywilizacji. Ma rację. Jak mamy odpowiedzieć na tą straszliwą logikę. Marta Górnicka Koproducenci: Fundacja Chór Kobiet, Teatr Polski w Poznaniu, Ringlokschuppen Ruhr, Maxim Gorki Theater Partnerzy: Goethe-Institut, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski Projekt współfinansuje Warszawa oraz Kunststiftung NRW Bilety w cenach Normalny – 50 PLN; Ulgowy – 30 PLN; Grupy powyżej 15 osób – 25 PLN. Bilet dla opiekuna grupy – 1 PLN. Udział w festiwalach i konkursach 57. Kaliskie Spotkania Teatralne; Athens & Epidaurus Festival; Maxim Gorki Theatre; Festival der Regionen Ungebetene Gaste; 22. Konfrontacje Teatralne w Lublinie; Boska Komedia w Krakowie; Międzynarodowy Festiwal Teatralny DIALOG we Wrocławiu; Thalia Theater w Hamburg; SPIELART Festival w Monachium. Nagrody, wyróżnienia Najlepsze przedstawienie teatru muzycznego ( Witold Mrozek) w plebiscycie Miesięcznika Teatr: „Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2016/2017”; Najciekawszy debiut autora muzyki – Teonik Rożynek w plebiscycie Miesięcznika Teatr: „Najlepszy, najlepsza, najlepsi w sezonie 2016/2017”. Foto Wideo Recenzje "Ważny", "poruszający istotne tematy", "skłaniający do myślenia", "krytyczny" - wszystkie te określenia, które ostatnio tak często padają przy opisach współczesnych spektakli można odnieść do "Hymnu do miłości". To faktycznie spektakl ważny i krytycznie nawiązujący do współczesności. Stanisław Godlewski, 24 stycznia 2017 Spektakle Górnickiej powstają według oryginalnej metody. Jest w tym konsekwentna i ciągle świeża. Każdy jej chór jest inny, choć oparty na muzyce, specyficznej ekspresji głosowej i ruchowej. W spektaklu „Hymn do miłości” nic nam nie przeszkadza, nie odwraca uwagi od słowa wykrzyczanego, wyśpiewanego, wyszeptanego… Ważne, aby chcieć je usłyszeć. Stefan Drajewski, 24 stycznia 2017 "Hymn do miłości" to majstersztyk. Precyzja i energia, dynamizm i rytmiczna perfekcja. Kunsztowna muzyczna aranżacja młodej kompozytorki Teoniki Rożynek wznosi sprawdzoną chórową formę na jeszcze wyższy poziom Witold Mrozek, 25 stycznia 2017 To wspaniałe dzieło nosi tytuł „Hymn do miłości” (proszę, czytając ten tekst, od razu kupować bilety) i zostało przygotowane z aktorami Polskiego oraz amatorami, których Górnicka – już tradycyjnie – zwerbowała w otwartym dla wszystkich castingu. Na scenie o żadnej amatorszczyźnie mowy jednak nie ma. Wszyscy radzą sobie znakomicie zarówno grupowo, jak i indywidualnie. Wraz z odpowiedzialną za dramaturgię Agatą Adamiecką i resztą ekipy Górnicka stworzyła dzieło nie tylko atrakcyjne inscenizacyjnie, ale także – a może przede wszystkim – niezwykle ważne, boleśnie punktujące naszą narodową polsko-katolicką obłudę. [...] Trzeba krzyczeć, lamentować i bić na alarm, trzeba dawać odpór i w żadnym razie nie kapitulować. Broni nie składa na pewno Marta Górnicka, która prowadzi dzielnie swój chór na barykady! Mike Urbaniak, 4 lutego 2017 Dodatkowo podniosłe są momenty, w których choreuci rytmicznie maszerują, naśladując wojskową orkiestrę - jest w nich wtedy pewność i zacięcie, które poruszają, a jednocześnie budzą w widzu niepokój. To naprawdę "my"? Tacy zajadli, nieugięci i wrodzy? A może to "oni", może "my" nie mamy z nimi nic wspólnego? Anna Rogulska, 3 lutego 2017 Tekst - i to co sie wydarza na scenie uderza z mocą o wiele większą niż się można spodziewać przynosząc - jakkolwiek patetycznie to brzmi - krzyk o Zagładzie. (…) Efekt pracy Górnickiej jest tym razem nie po prostu zaskakujący i odkrywczy, do czego przywykliśmy, a wstrząsający. I nie jest to ocena przesadzona. Żołniersko-matematyczna precyzja, z jaką autorka w obrębie kreowanej fonosfery odmierza pamięć o Holokauście, wbija w fotel. Tu nie ma miejsca na niedopowiedzenie albo nadinterpretację. Górnicka wprost mówi o przyzwoleniu i współodpowiedzialności Polaków za Holokaust. (...) Dzięki wypowiedziom [Breivika] wiemy, w jakim kierunku prowadzi nas reżyserka: zbrodni unieruchomionych w pamięci sankcją władzy zdystansowanego oglądu, które można, jak film, przewinąć i pominąć lub wymazać. A patrzeć na ludzką tragedię, obcować z nią z pozycji widza, odżegnywać się od działania to znaczy być współodpowiedzialnym i przyzwalać na zło, konstatuje Górnicka. Patryk Czaplicki, "Hymn do miłości na orkiestrę, chór pluszaków i innych" jest spektaklem o miłości, ale o miłości do tradycyjnych wartości, o umiłowaniu ojczyzny, a także miłości bliźniego - wszystkie te uczucia potrafią być wyniszczające dla pielęgnującej je wspólnoty - niepostrzeżenie obracają się najpierw przeciwko Innemu, a wkrótce przeciwko człowiekowi w ogóle, siejąc strach przed wszystkim, co obce, i ostatecznie prowadząc do aktów terroryzmu. (...) Zatarcie granic między swoim a obcym jest wielkim sukcesem tego spektaklu - bo niezwykle trudno mówić o Polsce i polskości, unikając surowych sądów o tych "innych", z którymi się nie identyfikujemy. My Polacy tak mamy - lubimy się kłócić. Tymczasem Marta Górnicka pokazuje konflikt, nie przyznając jednocześnie nikomu racji. Czasem niemy, innym razem donośny krzyk jej chóru jest po prostu sygnałem alarmowym dla Europy: "Uwaga! Tak już było!". Anna Rogulska, 2 lutego 2017 Przeraża fakt, że tę wspólnotę tworzymy wszyscy. Na scenie reżyserka ukazuje ludzi, którzy należą do różnych grup społecznych. Niejako stwarza szereg postaci, zachowujących się w różny sposób. Każda ma swój indywidualny styl, dzięki czemu staje się częścią innej subkultury. Wspólnota Górnickiej nie jest jednorodna, scena stanowi jak gdyby wycinek z "normalnego" życia. Kostiumy Anny Marii Karczmarskiej sprawiają, że bohaterowie zyskują jednostkowy charakter. Jest ich tak wielu, że nietrudno znaleźć osobę, z którą można się utożsamić. Podczas trwania całego widowiska aktorzy nie schodzą ze sceny. Łączy ich pewna więź, która sprawia, że mimo swojej różnorodności istnieje między nimi harmonia. Mimo że reprezentują odmienne grupy społeczne, zgadzają się w jednym - w śpiewie. (...) Nie tylko słowo, ale także gest staje się tu niezwykle wymowny. Światło pada na wszystkich wykonawców jednostajnie, odsłaniając każdy szczegół ruchu. Poprzez to choreuci wydają się jakby obnażeni, zbyt wyraźni - każdy obrót głowy zyskuje w takiej sytuacji na znaczeniu. Aktorzy często zmieniają ustawienie. Chwilami wyglądają jak przypadkowe osoby, które znalazły się razem w jednym pomieszczeniu, kiedy indziej upodabniają się do armii wojska. Zmienność jest tu niepokojąca, bo stają się nieprzewidywalni. Mimo że ich ruch jest bardzo uporządkowany i dobrze zgrany, połączony z pieśniami, sprawia, że aktorzy wyglądają jak szaleńcy. Wspólnota obserwowana z boku wydaje się dzika. Jej członkami kieruje rytm, niczym plemienna pierwotność. W pewnym momencie ich głosy tak bardzo się ścierają, że zaczynają przypominać szczekające psy. Agresja sprawia, że stają się zwierzęcy. Marianna Kaźmierczak, 30 stycznia 2017 "Hymn do miłości" to mocna rzecz, niepozwalająca pozostać obojętnym. [...] Największą zaletą "Hymnu..." jest jego bezpośredniość. Grupa wykonawców na scenie jest emanacją wspólnoty. To spotęgowana kwintesencja szaleństwa, które nas otacza. Niewiele jest tu miłości, jak już to tej własnej, bojącej się inności i samodzielnego myślenia. Magda Mielke, Teatr dla Was, 18 grudnia 2017
hymn do miłości cały tekst